Tutorial Driven Development – kiedy stwierdzasz, że masz za mało motywacji, żeby się nauczyć kompletnie nowej technologii tak po prostu. Angażujesz się jednak w projekt, który wymaga jej użycia.
Jesteś kompletnie zielony, więc cykl pracy wygląda mniej więcej tak:
- nowy problem
- znajdujesz tutorial (lub odpowiedź na stack-overflow), który go (lub wystarczająco podobny) rozwiązuje
- implementujesz rozwiązanie zgodnie z tekstem
- dostosowujesz do swoich potrzeb
- powtarzasz cykl
Po pewnym czasie listę można zredukować o punkt 4 – od razu przystępujemy do modyfikacji. Po kolejnych cyklach pomijamy punkt 2 i wiemy, że analogie są w napisanym przez nas kodzie- musimy sobie przypomnieć “jak to się robiło”. Coraz mniej też jest problemów, które w ten sposób potrzebujemy rozwiązać aż w końcu sięgamy po tą technikę tak rzadko, że już nie można mówić o Tutorial Driven Development. Czujemy się swobodnie z nową technologią, a z tąd już prosta (choć długa) droga do zostania ekspertem.
Ps. Ten wpis miał być humorystyczny, ale w trakcie pisania uświadomiłem sobie, że opisuję koncepcję Shu-ha-ri).

