Dziadostwo

Czasami korzystając z “nowoczesnych” usług internetowych się we mnie zbiera.

Dostanie się teraz usłudze sieci plus gsm o nazwie “Rachunek elektroniczny”, którym spotykłem się niedawno. Pominę fakt, że jest nieintuicyjny, bo to oklepane i prawie każdy tak ma. Jak coś jest nieintuicyjne to albo przestaję korzystać z usługi, a jak nie mogę – przyzwyczajam się. Jak nieintuicyjne nie jest – po prostu tego nie zauważam.

Otóż gdy przyszło do zapłacenia pierwszego rachunku… kiepskawo. Śmigam po całym systemie na prawo i lewo w poszukiwaniu numeru rachunku. Znajduję pdf-a. Klikam. Pobieram. Otwieram. Zaznaczam numer, aby go skopiować do zlecenia w systemie banku (nota bene intuicyjnym i bez większych niedoróbek) i… pdf okazuje się zabezpieczony. Mogę sobie skopiwać obrazek z numerem rachunku.

Nie zrażam się, widziałem gdzieś ikonkę z możliwością płatności przy pomocy płatności(.pl). Klikam. Wchodzę. Wszystkie opcje poza płatnością kartą kredytową są zablokowane. A jak nie chcę płacić kredytem, to? Obok mizernie malutkiej lewej kolumny z piktogramami przedstawiającymi firmy obsługujące te transakcje jest szeroka kolumna chwaląca się jakich to banków ten system nie obsługuje. Jest tam nawet logo mojego banku. Co z tego, skoro są wyszarzone i nieaktywne?

Skończyło na tym, że jak za dawnych lat przepisałem numer konta z jednego miejsca w drugie (dobrze, że do perfekcji opanowałem sztukę takiego ustawiania rozmiarów okien, że bez problemu umieściłem je obok siebie).

Pozostaje mi satysfakcja, że nie dostaję rachunków papierowych i nie przyczyniam się wyrąbywania kolejnych hektarów puszczy amazońskiej… pod warunkiem, że drzewami z tej puszczy nie napalono w elektrowniach, które napędzają mój komputer, albo którykolwiek węzeł sieci po drodze.

ps. przypomina mi się podobna akcja w systemie e-bok UPC. Tam cały portal był we flashu (nienawidzę tego) i faktury też były w pdfach. W prawdzie nie były one zabezpieczone i mogłem skopiować tekst. Jednak były jakoś zawsze uszkodzone, więc ów skopiowany numer konta wyglądał nie lepiej niż to:
&^%$#$%^&*()(*&

Share Button

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *