Niedokończone projekty

Po przeczytaniu notki Setha Godina jakoś mnie tknęło.
Nie dalej jak rok temu miałem zawsze na tapecie jakiś projekt. Większość kończyła się wraz z początkowym zapałem tworzenia czegoś nowego. Jednak zawsze przez pierwsze kilka tygodni to było coś, co wyzwalało dodatkową energię. Przy tych okazjach prawie zawsze pojawiało się coś nowego do nauczenia.

Jednak niedawno zamykałem sprawę “mgr” i postanowiłem się takimi rzeczami nie rozpraszać. No i jakoś to nierozpraszanie poszło mi tak dobrze, że teraz, trzy miesiące po obronie nie robię nic “na boku”. Jednak myślę, że warto to zmienić.

Możliwe, że takie słomiane projekty są dla programisty tym, czym szkice dla malarza i eseje dla pisarza – ostrzeniem piły.

Share Button

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *