<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>webbricks &#187; rafactoring</title>
	<atom:link href="http://blog.grzegorzpawlik.com/tag/rafactoring/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.grzegorzpawlik.com</link>
	<description>Doświadczenie, to coś, co zdobywamy tuż po chwili w której było nam potrzebne ...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 10:09:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Refactoring pracy magisterskiej</title>
		<link>http://blog.grzegorzpawlik.com/2009/06/refactoring-pracy-magisterskiej/</link>
		<comments>http://blog.grzegorzpawlik.com/2009/06/refactoring-pracy-magisterskiej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Jun 2009 12:49:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Greg</dc:creator>
				<category><![CDATA[Agile]]></category>
		<category><![CDATA[rafactoring]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.grzegorzpawlik.com/?p=253</guid>
		<description><![CDATA[Sobota (wczoraj) http://helion.pl/view/4113g/agilsd.htm To było jak olśnienie. Okazuje się, że refactoring to nie jest coś co tylko programiści mogą robić. Oto jak było. Od miesiąca nie przybyło w mojej pracy magisterskiej więcej niż 2 strony. Nie mogłem się zabrać. Jak &#8230; <a href="http://blog.grzegorzpawlik.com/2009/06/refactoring-pracy-magisterskiej/">Continue reading <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sobota (wczoraj)</p>
<p>http://helion.pl/view/4113g/agilsd.htm</p>
<p>To było jak olśnienie. Okazuje się, że refactoring to nie jest coś co tylko programiści mogą robić. Oto jak było.</p>
<p>Od miesiąca nie przybyło w mojej pracy magisterskiej więcej niż 2 strony. Nie mogłem się zabrać. Jak się zabierałem &#8211; szybko kończyły mi się pomysły, nie miałem ochoty więcej rozwijać wątków. Miałem wrażenie, że nic nowego tam nie dodam. Aż wczoraj wracając z wykładu przedmiotu &#8220;Koncepcje zarządzania&#8221; (o Lean management, banchmarkingu, outsourcingu itp. &#8211; inspirujące tematy) pomyślałem, że trzeba coś z tym zrobić. </p>
<p>Miesiącami już czytam o zwinnym wytwarzaniu oprogramowania. Niedawno w książce <a href="http://helion.pl/view/4113g/agilsd.htm">&#8220;Agile Software Development. Gra zespołowa&#8221;</a> doszedłem do miejsca, w którym autor, Alistair Cockburn, opisał jak wykorzystał podejście zwinne przy rozbudowie domu (!). Wracając ze wspomnianego wykładu pomyślałem- skoro piszę pracę o zwinnym wytwarzaniu (oprogramowania), to może napiszę ją w sposób zwinny?</p>
<p>Po pierwsze postanowiłem znokautować swój pierwszy problem: nie wiedziałem na jakim etapie jestem. Brakowało mi informacji mimo, że mój zespół składał się tylko ze mnie &#8211; potrzebowałem <a href="http://alistair.cockburn.us/Information+radiator">radiatora informacji</a> mimo, że jedynie ja miałbym z niego korzystać. Kupiłem korkową tablicę (miałem ochotę na &#8220;suchościeralną&#8221;, ale a/ była sobota i jeden sklep papierniczy był otwarty w okolicy b/ to wersja ekonomiczna: 60x40cm ok.20zł). Po powrocie do domu, przy pomocy dratwy przymocowałem ją do regału nad monitorem. Jest &#8220;Wystarczająco stabilna&#8221;</p>
<p>Miałem już radiator, teraz pora zacząć od podstaw: ustalić misję, cel projektu. Na niedużej kartce (takiej do notowania) napisałem mazakiem &#8220;Cel pracy&#8221;<br />
i przykleiłem do niej 3 karteczki z powodami dla których w ogóle się tym zajmuję, zamiast na przykład wspinać się po górach. Po chwili uznałem, że warto ustalić im ważność. Dopisałem w nawiasie &#8220;wysokość ma znaczenie&#8221; i narysowałem podziałkę ;). Poniżej wrzucę efekty, jak tylko będę miał w rękach aparat.</p>
<p>Po drugie potrzebowałem &#8220;opowieści&#8221;, głównie po to, aby móc stosować &#8220;energiczną pracę&#8221;. Znam siebie na tyle, że wiem iż kiedy mam niepustą kolejkę zadań do wykonania &#8211; wtedy pracuję wydajniej. Zawsze mogę sięgnąć po następne zadanie &#8211; nie tracę czasu na zastanawianie się &#8220;co teraz?&#8221;. Na tablicy pojawiły się karteczki z nazwami danych obszarów: &#8220;Do zrobienia&#8221;, &#8220;W trakcie&#8221;, &#8220;Zrobione&#8221; :)</p>
<p>Postanowiłem postawić sobie krótkie zadanie do wykonania, aby szybko otrzymać nagrodę w postaci jego wypełnienia. Cały czas tytuł mojej pracy nie był ostateczny. Choć należałoby powiedzieć raczej, że był <u>bardzo wstępny</u>. Źle się z tym czułem, bo też mi się nie podobał, trącił trywialnością. Brzmiał &#8220;Możliwość zastosowania Zwinnej metodyki budowania aplikacji internetowych w firmie X&#8221;. Nawet gdyby zmiana tytułu miała polegać na zmianie błędu &#8220;zwinnej metodyki&#8221; na &#8220;zwinnych metodyk&#8221; &#8211; to był sukces, którego potrzebowałem.<br />
Jednak podczas wypełniania karteczki z opowieścią, w której chciałem opisać mniej więcej co jest do zrobienia pojawił się pomysł i zanotowałem:</p>
<blockquote><p>
Może warto zmienić na &#8220;Nowoczesne metodyki <del datetime="2009-06-14T11:28:00+00:00">wytważania</del> wytwarzania oprogramowania; Agile; możliwość zastosowania w mikroprzedsiębiorstwach na podstawie firmy X&#8221;
</p></blockquote>
<p>Potem dokleiłem karteczkę &#8220;elasyczne, zwinne zamiast *nowoczesne*&#8221; i drugą &#8220;drugi temat pozwala skupić się na Agile zamiast na firmie&#8221;.</p>
<p>Efekty mi się podobały. Pomyślałem, że ta zmiana powinna zostać skonsultowana z moim promotorem. Zmniejszyłem nieco obszar &#8220;Zrobione&#8221;, który nie jest istotny pod względem informacyjnym &#8211; rosnący tam pęk zadań ma sprawiać, że będę się czuł pracowity :D; dodałem obszar &#8220;Skonsultować z promotorem&#8221; i tam wbiłem zadanie z tytułem. </p>
<p>Przyszedł czas na zadanie numer dwa. Jakiś czas temu M (nie wiem, czy pozwoli ujawnić swoje imię), kolega z pracy, zagaił mnie o magisterkę. Sam jest prawie rok po obronie. W dyskusji wyjawił, że gdy już miał spis treści &#8211; bardzo łatwo mu się pisało, gdyż po prostu pisał o tym o czym dany podrozdział miał traktować. Ja miałem odczucie, że mój spis treści jest zabałaganiony. Dlatego zadanie numer 2 brzmiało: &#8220;Uporządkować spis treści&#8221;.</p>
<p>Spis treści jest krajobrazem mojej pracy, dlatego go wydrukowałem, aby móc nad nim kontemplować. Wyglądał mniej więcej tak:</p>
<ol>
	</li>
<p>Wstęp</li>
<li>Zapotrzebowanie na metodyki</li>
<li>Ogólnie o metodykach</li>
<li>Przykłady metodyk zwinnych</li>
<li>Typowe problemy w firmie X</li>
<li>Metodyki zwinne (Agile)</li>
<li>Konfrontacja teorii z rzeczywistością</li>
</ol>
<p>Po pierwsze postanowiłem połączyć rozdział 2 z 3 &#8211; w końcu były niemal o tym samym. A treść zawarta w rozdziale 2 sprawiała, że nie miałem o czym pisać w rozdziale 3. To samo tyczyło się rozdziałów 4 i 6 &#8211; nabazgrałem między nimi linię opatrzoną opisem &#8220;połączyć&#8221;.<br />
Rzuciłem okiem na nowy pomysł tytułu, który mi się spodobał bardziej. Pomyślałem, że fajnie przesunął ciężar pracy z implementacji metodyki w firmie X, na opisanie metodyk zwinnych. Pomyślałem, że spis powinien oddawać kolejność zaproponowaną w tytule, tym bardziej, że tytuł oddawał to o czym chciałem pisać. Nabazgrałem kilka strzałem z przesunięciem rozdziału 5 na przedostatnią pozycję. Teraz spis miał sens &#8211; drzewa były &#8220;zielonym do góry;)&#8221;. Policzyłem jeszcze ile będzie &#8220;nowych&#8221; rozdziałów, żeby ich nie było za mało. Z 8 liczba spadła do 6. Projekt uległ uproszczeniu, stał się bardziej przejrzysty. </p>
<p>Zatem zabrałem się za przenoszenie akapitów w pracy w taki sposób, aby wygenerowany spis treści był taki jak chciałem. W trakcie tych czynności pomyślałem, że przeprowadzam właśnie refactoring mojej pracy magisterskiej. Ucieszyłem się i z tej radości napisałem &#8220;refactoring :)&#8221; na przylepnej, żółtej karteczce i ustawiłem sobie opis na skype &#8220;refactoring pracy magisterskiej&#8221;. Taka była moja radość.</p>
<p>Gdy skończyłem &#8211; wpiąłem zadanie w miejsce &#8220;Skosultować z promotorem&#8221;; wygenerowałem dwa pdfy ze starym i nowym spisem treści i wysłałem maila do doktora B, z nowym pomysłem tytułu, uzasadnieniem i spisami treści. </p>
<p>W międzyczasie pojawił się pomysł na kolejne zadanie. Otóż czytając książki (źródła ;)) nauczony doświadczeniem &#8211; sporo bazgrałem, zaznaczałem ciekawe fragmenty itd. Gdybym tego nie zrobił &#8211; straciłbym przemyślenia, które pojawiały się podczas czytania (często w krakowskich tramwajach). Nie miałbym też ochoty drugi raz brnąć przez lekturę (nie chodzi o to, że nieciekawą &#8211; ale mam znam kilka większych przyjemności niż czytanie dwa razy tej samej książki, na przykład przeczytanie dwóch książek raz :D). </p>
<p>Teraz miałem 6 książek: 2 przeczytane w całości (w tym &#8220;Marsz ku klęsce&#8221; Yourdona), jedną przeczytaną tak daleko jak wydało mi się konieczne, 2 w trakcie czytania oraz jedną ledwie liźniętą. Łącznie mają już w sobie kilka dobrych gram grafitu ołówków z ikei (mały czasem może więcej). Problem polegał na uporządkowaniu tej wiedzy. Trzecie zadanie &#8220;Uporządkowanie źródeł&#8221; zostało wbite w strefę &#8220;do zrobienia&#8221;. Pojawiło się na niej 6 karteczek &#8211; jedna dla każdego tytułu. </p>
<p>W międzyczasie moja ukochana wróciła z zajęć, więc praca była tego dnia skończona. Całe szczęście &#8211; nie przeszkadza jej spora tablica korkowa zasłaniająca pół regału :D</p>
<p>Niedziela.</p>
<p>Zabrałem pierwszą i wkleiłem w miejsce &#8220;W trakcie&#8221;. Przeglądałem wypatrując zakreśleń, gdy je namierzałem &#8211; opisywałem o czym jest i wklejałem zakładkę. Mniej więcej w połowie przyszedł czas na przerwę: picie zimnej kawy, głośne słuchanie muzyki, telefon do przyjaciela (serio). </p>
<p>Teraz karteczka &#8220;Cockburn&#8221; jest skreślona (znaczy skończona) i wróciła na kartkę opowieści. Zabrało mi to nieco ponad 3 godziny. Jednak na pierwszy ogień postanowiłem wziąć zadania trudniejsze, żeby po dwóch największych skarbnicach grafitu mimo zmęczenia móc na luzie dokończyć pracę. &#8220;W trakcie&#8221; jest teraz Shore, ale zanim zacznę &#8211; miałem ochotę napisać ten post.</p>
<p>Teraz wracam do porządkowania źródeł. Gdy w tej sprawie coś się pojawi jeszcze ciekawego, na pewno o tym napiszę. </p>
<!-- PHP 5.x -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.grzegorzpawlik.com/2009/06/refactoring-pracy-magisterskiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

